Jeśli słuchamy oświadczeń zagorzałych sprzedawców pamięci flash, musimy uwierzyć, że dyski twarde są martwe, bliskie śmierci, a przynajmniej czytają ulotki hospicjum. Jednak biorąc pod uwagę rosnące zbiory danych w przedsiębiorstwach, łatwo jest wyśmiać takie twierdzenia, nazywając je propagandą nadgorliwego marketingowca. Rzecz w tym, że „flash guy” może mieć rację. Głównym wyrażonym zarzutem wobec adopcji pamięci flash w przedsiębiorstwach jest koszt za GB, co jest interesujące, ponieważ oznacza kilka rzeczy; najbardziej oczywistym jest to, że wiele działów IT jest prowadzonych przez decydentów, którzy są z natury krótkowzroczni i być może nie mają wiedzy o nowoczesnych technologiach (wydaje się to niemożliwe, biorąc pod uwagę liczbę sprzedawców w branży pamięci flash). Ceny pamięci flash spadają jednak zaskakująco szybko i według danych, które widzieliśmy, w ciągu najbliższych 3-4 lat główny rynkowy flash dla przedsiębiorstw może realistycznie osiągnąć cenę 50 GB, znacznie wkraczając w domenę dysków twardych.
Kolejnym powszechnym argumentem przemawiającym za dyskami twardymi jest pojemność. Obecnie mamy dyski twarde o pojemności 6 TB, a dzięki technologii HAMR i nowym technologiom, rynek dysków twardych w niedalekiej przyszłości będzie oferował ponad 10 TB na dysk. Zanim jednak technologia HAMR zostanie skomercjalizowana, czeka nas wiele przeszkód i byłoby naiwnością sądzić, że dyski SSD nie osiągną podobnego wzrostu pojemności. Zmniejszanie matryc i poprawa jakości pamięci NAND z pewnością następują szybciej niż wzrost gęstości talerzy (w ujęciu procentowym). Nie zapominajmy, że Micron, SanDisk/Toshiba, Hynix i Samsung są już na dobrej drodze do rozwoju technologii flash nowej generacji, które umożliwią dyskom SSD znaczący skok (pojemność, wytrzymałość i wydajność zapisu) już w przyszłym roku. Choć obecnie tradycyjne dyski SSD osiągają pojemność poniżej 2 TB, na rynku pojawią się pewne istotne kroki naprzód, które będą nadal wywierać presję na rynek dysków twardych pod względem pojemności. Jeden z dostawców dysków SSD przewiduje, że w 2016 r. możliwe będzie wprowadzenie na rynek dysku o pojemności 16 TB. Zakłada to również utrzymanie formatu 2.5", który pozwala na znacznie większą gęstość dysków niż w przypadku dysków twardych o dużej pojemności 3.5".
Spośród trzech pozostałych producentów dysków twardych, Toshiba jest jedyną firmą, która zainwestowała w fabrykę pamięci NAND w ramach joint venture z SanDisk. WD zainwestowało około miliarda dolarów w firmy zajmujące się pamięciami flash, takie jak Stec i Virident, oraz włożyło znaczny wkład inżynieryjny w swoją linię dysków SSD HGST SAS; jednak nie produkują własnych dysków flash. Seagate stara się ostatnio ożywić rynek dysków flash dla przedsiębiorstw, ale również nie ma fabryki. Głównym problemem jest to, że w miarę jak te dwie firmy będą rozwijać swoje produkty i wprowadzać na rynek więcej pamięci flash, surowa rzeczywistość podaży i popytu na pamięć NAND da o sobie znać.
Jedynym sposobem na sukces z pamięcią flash na poziomie dysków dużej skali jest posiadanie własnej pamięci NAND. Producenci dysków SSD (klienckich) przekonali się o tym na własnej skórze. Rynek, który początkowo składał się z zaledwie 100 byłych producentów pamięci RAM, którzy stali się producentami dysków SSD, skurczył się do 8 lub 9 znaczących graczy. Nawet dolna połowa tej listy nie generuje dużych zysków ze sprzedaży dysków SSD, ponieważ płacą ceny spot za NAND od jednego z głównych dostawców. W rezultacie firmy te nie otrzymują dodatkowych korzyści inżynieryjnych przy budowie dysku, co negatywnie wpływa na produkt końcowy. To nie do utrzymania i nie do utrzymania w dłuższej perspektywie, chyba że jesteś Micronem, SanDiskiem, Samsungiem lub Toshibą.
Po stronie przedsiębiorstw istnieje nieco większe pole manewru, ponieważ firmy takie jak Fusion-io mogą wykorzystać przewagę inżynieryjną, aby stworzyć projekt dysku niezależny od NAND. Wahania cen NAND negatywnie wpływają na marże dla takiej firmy, ale biorąc pod uwagę ich mniejszy wolumen jednostkowy, lepiej jest negocjować długoterminowe kontrakty niż inwestować we własną produkcję NAND. Jednak Seagate i WD, które powinny być Fordem i Chevroletem w branży pamięci flash, po prostu nie mogą polegać na istniejących dostawcach NAND w długoterminowej perspektywie. Może to nawet nie być możliwe, biorąc pod uwagę wzrost popytu na własne produkty flash SanDisk, Samsung, Toshiba i Micron. Fabryki wolałyby odsprzedać je sobie i nadal korzystać z inherentnej przewagi inżynieryjnej, jaką daje wykorzystanie własnej pamięci NAND jako głównej przewagi konkurencyjnej, jednocześnie zdobywając udziały w rynku kosztem innych.
Brzmi banalnie, prawda? Zbuduj fabrykę i voilà, problem rozwiązany! Ale oczywiście nie jest to banalne; potrzeba lat i miliardów dolarów, aby to osiągnąć. Trzeba to jednak zrobić, aby producenci dysków twardych utrzymali się na rynku, a może nawet w nim przetrwali. Dyski twarde nie znikną w najbliższym czasie, ale przyszłość jest wyraźna, a innowacje w napędach dyskowych same w sobie nie rozwiążą problemów, z którymi rynek pamięci masowych będzie się borykał w ciągu następnej dekady. Owszem, dysk archiwalny o dużej pojemności, który w jakiś sposób potrzebuje zasilania tylko wtedy, gdy dane są potrzebne, jest świetny, ale brzmi też bardzo podobnie do dysku SSD, który już to potrafi. „SSD do archiwizacji? Hahaha, nie stać nas na to!”. Cóż, może nie dzisiaj, ale bądźmy bardziej przewidujący; za dwa, trzy lata może się to zdarzyć. Pytanie jednak brzmi, czyje nazwisko znajdzie się na etykiecie tego dysku?




Amazon